Bibi kończy 2 latka!

Ale szybko zleciało! Zupełnie niewiadomo kiedy minęły te dwa lata i jedynie jak patrzę na zdjęcia z ostanich miesięcy i czytam poprzednie wpisy widzę jak dużo się w tym czasie wydarzyło. Bibi mówi praktycznie wszystko – i o ile jestem w stanie ocenic mniej więcej tyle samo po polsku i po angielsku, chociaż w domu mówi tylko po angielsku (chyba, że oczywiście wplatuje jakieś słowa, których nie zna po angielsku, albo jest jej łatwiej).

Nie jestem w stanie ocenić „na oko” ilu słów używa, a ile rozumie. Musiałabym przeprowadzić jakiś test, ale niestety nie mam na to teraz czasu.

Ogólnie rzecz biorąc opanowała czasy: często używa „was”, „did”, czasem „will”. Rozróżnia między pytaniami o przeszłość i coś co się dzieje obecnie: „Co to Daddy did?” vs „Co to Daddy doing?”. Chociaż jak widać zadając pytania preferuje mieszankę polsko-angielską.

Od jakiegoś czasu słyszymy też can/can’t. Dziś z radością oznajmiła nam „I can ride bicycle”, kiedy stawiała pierwsze kroki (dosłownie!) na swoim różowym rowerku biegowym, który dostała na urodziny. Nie omieszkała też podkreślić, że to jej nowy rower  używając zaimka, którego po angielsku nie mieliśmy jeszcze okazji usłyszeć: „Bibi’s bike. My bike” (po polsku zdarza jej się powiedzieć „moje”, „moja”). Inne zaimki też słychać coraz częściej, chociaż nie zawsze odróżnia jeszcze czy ktoś jest „he” czy „she”. Najczęściej słychać „he”: „He doing wee wee”, „He running”, „He'(s) eating”.

Oprócz typowo gramatycznych postępów widać też zmiany bardziej ogólne w rozwoju języka Bibi. Dokładnie tydzień temu zauważyłam, że zaczęła opowiadać nam historie. Nie są one oczywiście jeszcze składne i trzeba wiedziecieć o czym Bibi chce nam powiedzieć, żeby zrozumieć o co chodzi… Brzmią one tak: „Dora…, big bear, spooky cave…, running…, spooky cave.” To akurat było streszczenie fragmentu jedej bajki z Dorą (Dora the Explorer) i było wypowiedziane z ujęciem odpowiednich emocji: Dora w jaskini spotyka niedźwiedzia, który później goni ją i jej przyjaciela Bootsa. Rzeczywiście niemałe przeżycie dla dwulatka, mimo, że niedźwiedź tak naprawdę jest całkiem miły. („Spooky cave” to w ogóle ostatnio ulubione powiedzenie Bibi i przypisywane każdemu ciemnemu zakamarkowi).

Do ogólnych umiejętności zaliczam też śpiewanie. Dokładnie od czterech dni Bibi potrafi sama odśpiewać „Panie Janie” i robi to chętnie i bardzo głośno. Trochę ciszej i z mniejszym zapałem śpiewa „Kotek puszek”, ale robi to na tyle dobrze, że nauczyłam się od niej tej piosenki, mimo, że jako dziecko wychowane bez przedszkola wcześniej jej nie słyszałam. Tak czy inaczej, Happy Birthday zaśpiewamy jej my.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Project B i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s