Molot, molot

Rozwój mowy czasem wydaje się być zupełnie chaotyczny i trudno doszukać się związku między nowym słowem, a czymś co mogło się do niego przyczynić. Dokładnie tak było dziś – około 6.30 obudził mnie tupot gołych stopek na parkiecie, a potem zaraz usłyszałam „molot, molot”. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że Bibi przyniosła do sypialni dmuchany samolot Turkish Airlines, który dostała kiedy lecieliśmy w zeszłym roku na Święta do Libanu i plastikowy samolot-lornetkę pochodzący z tej samej podróży – dwa samoloty jakie mamy w domu i którymi tak naprawdę w ogóle się nie bawi. Nie mam pojęcia co ją do tego tknęło. Cała sytuacja jest tym bardziej ciekawa, że jeśli kiedykolwiek pokazywaliśmy jej te zabawki napewno mówiliśmy o nich tylko po angielsku. Bibi musiała więc zauważyć związek pomiędzy prawdziwymi samolotami, które latają nad żłobkiem (i ewentualnie innymi zabawkami, które mogą mieć w żłobku) a jej dwoma samolotami w domu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Project B i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s