Babcia? Nie, dziękuję.

5409.47 kilometrów – dokładnie taki dystans dzieli jedną babcię BiBi od drugiej. W dodatku jedna mieszka 6847.29 kilometrów od nas, a do bliższej mamy… bagatela  1624.41kilemetrów. I całe szczęście! Fakt, miło by było gdyby czasem jedna lub druga babcia zajęła się w piątek wnuczką, żebym po popołudniowej kawie latte na mleku sojowym mogła wyjść z tatą BiBi na kolację czy do kina. Pewnie wszystkim wyszłoby to na dobre.

Ale gdyby nie ta odległość, naprawdę poważnie obawiałabym się o BiBi i – bądźmy szczerzy – również o swój związek. W końcu jak widziałoby świat dziecko, którego babcie mają tak różne pomysły na wychowanie? Otóż jedna babcia co chwilę poprawia BiBi kocyk, przykrywa kolejnym, poprawia skarpetki, co pół godziny sprawdza pieluszkę i naciąga czapkę tak mocno jak tylko to możliwe, aby – nie daj boże – nie zawiało uszu. Druga natomiast martwi się aby BiBi się czasem nie przegrzała i odkrywa, rozbiera, bo w tym mieszkaniu „jest naprawdę ciepło”. Jedna najchętniej założyłaby maskę ochronną, żeby chronić BiBi przed bakteriami, podczas gdy druga nie widzi nic złego w tym, że wnuczka dopełzła właśnie do wózka i z zaciekawieniem liże kółka – przecież „to dobre dla wzmocnienia odporności”.

Wiem, oczywiście, że mam swój wlasny model wychowania i tego się trzymam. Ale wolę tego modelu bronić kilka razy w roku niż kilka razy w tygodniu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii european experiences, między słowami (i kulturami) i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s